w świątecznym numerze francuskiego Vogue pojawiła się sejsa "cadeaux"-poprostu prezenty. media bardzo szybko podchwyciły temat i zaczęły zamieszczać słowa krytyki pod adresem carine roitfeld- jeszcze wtedy naczelnej pisma. o co tyle szumu? a to,że bohaterkami sesji były 3 dziewczynki(6 latki): lea, prune, thylane; co tu dużo mówić dzieci pławią się w luxusie...
drodzy rodzice kiedy wychodzicie z domu, wasze córki(kto wie moze synowie:)) biegną do waszej szafy i robia dokladnie to samo co widzicie na tych zdjeciach. przebierają się za dorosłe kobiety: nosza wasze szpilki, sukienki, kapelusze, malują się; drogie Panie co robiłyście same gdy byłyście małe? czy szafa mamusi nie wydawała się wam najbardziej pociągającą rzeczą w domu;(nawet stare szmaty zdawały sie być super kieckami) najbardziej pożądane to co najmniej dostępne;
sesja jest zabawą, szczególnie dla dzieci ktore w niej wystąpiły, a że jest to vogue to wszystko jest na bogato;
może krytyka pochodzi od tych kobiet które nie mogą pogodzić się ze swoim wiekiem?
najbardziej zrozumiałe jest stanowisko reklamodawców; bernard arnault(właściciel fendi,dior,louis vitton, ostatnio podstępem przejmujący hermes) wycofał się z reklamowania swoich produktów w tym numerze; nie ma co się dziwić, efekt jaki wywołała ta sejsa został przewidziany; można było się domyślić że hipokryzja ludzka sięgnie zenitu po publikacji tego numeru; arnault zrobił oczywisty biznesowy krok;
krytyka jest niestety tak duża jakby chodziło o aferę pornograficzną z udziałem dzieci; smutne;
owa sesja jak ostatnio się mówi jest podobno nieoficjalnym powodem odejścią roitfeld z gazety. ja oczywiście nie wierzę, myślę, że wyporzyczanie dodatków balenciagi firmie max mara jest poważniejszym problemem; sprawa ucichła a na pierwszym plane mamy pseudoafere z dziewczynkami bawiącymi się w swoje zakłamane mausie.
autorem sesji jest sharif hamza-ostatnio często współpracujący z rosyjską edycja vogue.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz